AktualnościDr Mateusz Janik o układzie kostnym człowieka w wywiadzie dla RDC

Dr Mateusz Janik o układzie kostnym człowieka w wywiadzie dla RDC

1 sierpnia 2017

Mateusz_Janik_wywiad_radio_rdc

fot. RDC Źródło: http://www.rdc.pl/podcast/niedzielny-poranek-poznaj-swoje-cialo/

Szkielet (kościec) skrywa wiele tajemnic. Jedną z nich jest liczba kości z których się składa. U dorosłego człowieka możemy wyróżnić ok. 206 kości, natomiast u noworodka, czy nastolatka o kilkadziesiąt więcej. Według prof. M. Reichera, polskiego anatoma, u noworodka występuje ok. 270 kości, zaś u czternastolatka ok. 356. Jednak, jak podkreśla dr Mateusz Janik, ortopeda z Carolina Medical Center, nie jest możliwe jednoznaczne określenie liczby kości w układzie kostnym. Ich ilość jest zmienna, a wskazanie konkretnych wartości to „duże standaryzowanie”.

Skąd wynika aż taka różnica w liczbie kości u osoby dorosłej i u dziecka?

Większość naszych kości powstaje na bazie chrząstki, która ulega kostnieniu w punktach zwanych jądrami kostnienia. Łączą się one razem, tworząc kość właściwą. Jednak, w niektórych przypadkach zdarza się, że jądro kostnienia nie połączy się z innymi i powstanie „kostka dodatkowa”. U dzieci, kości długie (np. kość udowa, czy ramienna) zakończone są nasadami i przynasadami, między którymi znajduje się chrząstka wzrostowa. Odpowiada ona za wydłużanie kości – to właśnie dzięki niej możemy rosnąć. Kostnienie w tym miejscu zakończy się najprawdopodobniej dopiero po okresie dojrzewania. Warto nadmienić również, że kości niemowląt są dużo bardziej miękkie i elastyczne, niż u osób dorosłych. Są one co prawda wrażliwsze na urazy, z drugiej zaś strony zdecydowanie szybciej wytwarzają zrost kostny po złamaniu.

Nasza dieta ma duży wpływ na stan zdrowia oraz na wytrzymałość kości. Powinna być ona bogata w wapń. Nieocenionym źródłem jest tu mleko i wszelkie jego przetwory (np. nabiał). Wapń znajdujący się w jogurtach, czy w kefirze, najlepiej wchłania się do naszego organizmu. Jednakże, aby zapewnić odpowiednie jego przyswajanie, powinniśmy również spożywać pokarmy bogate w witaminę D (nazwaną też „witaminą słońca”) oraz w bor. Ten drugi, odpowiada za zwiększenie stężenia wapnia w ludzkim organizmie, a jego niedobór może doprowadzić do chorób zwyrodnieniowych. Bor występuje przede wszystkim w owocach i zielonych warzywach, natomiast witamina D – w kaszach, jajkach i maśle. Jak podkreślił dr Mateusz Janik, jest to „jedna z takich witamin, którą możemy sami produkować, tylko musimy wyjść na słońce”. Dla wyjaśnienia, witamina D to hormon steroidowy. Produkowany jest on z cholesterolu, w momencie, gdy nasza skóra wystawiona jest na promienie słoneczne. Przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania układu mięśniowo-szkieletowego. Witamina D określana jest jako nadrzędny regulator gospodarki wapniowo-fosforanowej, dlatego wielu specjalistów, głównie pediatrów, zaleca jej suplementację.

Ciało człowieka pod kątem budowy jest zbliżone do niektórych zwierząt, zwłaszcza ssaków. Przykładem mogą być tu żyrafy – najwyższe zwierzęta na świecie. Pomimo, że ich szyja może mierzyć nawet 5,5 metra długości, posiada ona jedynie siedem kręgów szyjnych – czyli tyle samo co człowiek. W wyniku ewolucji, kręgi żyraf uległy nieproporcjonalnemu wydłużeniu. Dzięki temu mogą one jeść liście z wysokich drzew oraz dostrzegać z daleka zbliżające się zagrożenia. Dr Mateusz Janik, w wywiadzie dla radio RDC, tłumaczył również określenie „człowiek porusza się jak niedźwiedź”. Sformułowanie to dotyczy sposobu chodzenia – zarówno ludzie, jak i niedźwiedzie, przenoszą ciężar ciała z pięt na palce.

Zapraszamy do obejrzenia wywiadu!

Więcej na: http://www.rdc.pl/podcast/niedzielny-poranek-poznaj-swoje-cialo/

Zachęcamy również do przeczytania książki „Czyj to szkielet” wyd. Mamania. Lektura przeznaczona jest dla młodych odkrywców, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę o układzie kostnym różnych organizmów. Znajdziemy w niej odpowiedzi na rozmaite pytania dotyczące szkieletu zarówno ludzi, jak i zwierząt. Przykładowo, podczas czytania możemy dowiedzieć się ile palców ma koń, oraz dlaczego wilki chodzą „gęsiego”.

Miłej lektury!