Osteotomia - kontrolowane złamanie kości

Osteotomia to zabieg chirurgiczny stosowany w leczeniu różnych schorzeń ortopedycznych. Polega na kontrolowanym przecięciu kości w celu przywrócenia jej prawidłowego ustawienia osiowego. Najczęściej zabieg wykonuje się w obrębie kości udowej i piszczelowej, w leczeniu wad wrodzonych bądź nabytych deformacji (np. pourazowych). Osteotomia wykorzystywana jest także w leczeniu choroby zwyrodnieniowej stawów głównie, gdy ich wymiana (zabieg endoprotezoplastyki) nie jest wskazana lub gdy nie jest dobrym rozwiązaniem ze względu na młody wiek pacjenta.

Osteotomia może być przeprowadzona z wielu powodów – jej głównymi celami jest korekcja deformacji lub korekcja osi kończyny. Zabieg ten bywa również zalecany w przypadku niestabilności stawu (np. stawu rzepkowo-udowego). W razie potrzeby osteotomię można połączyć z innymi procedurami, takimi jak rekonstrukcja więzadeł czy naprawa chrząstki – wyjaśnia dr n. med. Piotr Dudek, specjalista ortopedii i traumatologii narządu ruchu w Szpitalu Carolina.

Jakie są wskazania do osteotomii?

Osteotomia jest zabiegiem prewencyjnym u pacjentów z wczesnym stadium choroby zwyrodnieniowej stawu kolanowego. W tym okresie zmiany zwyrodnieniowe są jeszcze niewielkie, a objawy – takie jak ból podczas aktywności, trzeszczenie w kolanie czy sztywność po dłuższym bezruchu – mają łagodny charakter. W takich przypadkach wykonanie endoprotezoplastyki byłoby postępowaniem zbyt radykalnym, ponieważ staw nie jest jeszcze na tyle zniszczony, by wymagał wymiany. Osteotomia pozwala skorygować oś kończyny i odciążyć zajętą część stawu, spowalniając postęp choroby i umożliwiając zachowanie własnego stawu przez wiele lat” – dodaje ortopeda.

Podsumowanie wskazań do przeprowadzenia osteotomii:

  • choroba zwyrodnieniowa stawu kolanowego z towarzyszącą deformacją (szpotawość lub koślawość kolana)
  • deformacje pourazowe po złamaniach lub wadliwym zroście kości
  • wady osi kończyn wrodzone lub rozwojowe

Osteotomia – jak wygląda zabieg?

Planowanie zabiegu rozpoczyna się od wykonania odpowiednich badań obrazowych – czyli zdjęć RTG i w wybranych przypadkach tomografii komputerowej, dzięki którym oblicza się pod jakim kątem powinna być przeprowadzona korekcja osi kończyny. Pacjent wykonuje także rezonans magnetyczny – na podstawie wyników określa się zniszczenie stawu (tkanek miękkich).

Coraz częściej w planowaniu operacyjnym wykorzystywane są narzędzia sztucznej inteligencji. Dzięki nim usprawniany jest proces obliczenia kątów korekcji – oczywiście chirurdzy sami weryfikują, czy dane kąty są odpowiednie. W planowaniu coraz częściej wykorzystywane jest instrumentarium dedykowane dla pacjenta (PSI – patient-specific instrumentarium), które w trakcie zabiegu pomaga odpowiednio wykonać osteotomię, ułatwia sam przebieg operacji i pozwala wykonać dokładnie to, co zaplanowaliśmy przed operacją. Indywidualnie projektowane instrumentarium ogranicza ryzyko błędu, pozwalając na wysoką precyzję – dodaje dr Piotr Dudek.

Osteotomia wykonywana jest w znieczuleniu. Podczas operacji chirurg wykonuje kontrolowane nacięcia w kości, a następnie ustawia je w zaplanowanej pozycji. Skorygowana kość zostaje unieruchomiona za pomocą specjalnej metalowej płyty i śrub lub za pomocą gwoździa śródszpikowego. Aby zweryfikować ułożenie kości, w trakcie zabiegu wykonywane są zdjęcia rentgenowskie.

Zalety osteotomii

  • Zachowanie własnego stawu
  • Opóźnienie lub uniknięcie zabiegu wymiany stawu kolanowego, czyli endoprotezoplastyki
  • Poprawa funkcji i zmniejszenie dolegliwości bólowych
  • Możliwość powrotu do aktywności sportowej

Czy osteotomia to zabieg regenerujący chrząstkę stawową?

Chrząstka stawowa nie ma zdolności do pełnej samoistnej regeneracji, dlatego osteotomia nie prowadzi do odtworzenia chrząstki szklistej. Zabieg ten działa pośrednio – poprzez zmianę osi obciążenia stawu kolanowego i odciążenie jego uszkodzonego przedziału. W efekcie poprawia się biomechanika stawu, co może sprzyjać powstawaniu tkanki bliznowatej o strukturze zbliżonej do chrząstki włóknistej. Choć jest ona mniej wytrzymała niż chrząstka szklista, poprawia funkcję stawu i zmniejsza dolegliwości bólowe.

Co istotne, osteotomia często stanowi element leczenia złożonego – w wielu przypadkach pozwala na jednoczesne lub etapowe wykonanie zabiegów rekonstrukcyjnych chrząstki, takich jak mikrozłamania, implantacja chondrocytów autologicznych, przeszczepy mozaikowe czy implantacja endoprotez resurfacyjnych. Korekcja osi kończyny odciąża rekonstruowaną powierzchnię stawową i zwiększa skuteczność tych metod. Osteotomia zatem nie regeneruje chrząstki bezpośrednio, ale stwarza warunki, które taką rekonstrukcję umożliwiają – wyjaśnia dr Piotr Dudek.

Po osteotomii nie można już biegać ani uprawiać sportu – to MIT

W przypadku osteotomii powrót do aktywności dnia codziennego jest wydłużony. Jest to zabieg prewencyjny, który ma pozwolić pacjentowi normalnie funkcjonować przez wiele lat. To wymaga wielu wyrzeczeń. Samo gojenie kości trwa ok. 6 tygodni – tu następuje wstępny zrost kostny. Zalecamy, aby pacjent przez ten czas nie obciążał kończyny. W zależności od doboru metody można prowadzić pacjenta z częściowym obciążeniem. Po 6 tygodniach wracamy do pełnego obciążenia (o ile nie ma żadnych przeciwwskazań na konsultacji kontrolnej) – wyjaśnia doktor.

Wielu pacjentów wraca do aktywności sportowej już po około 6 miesiącach od zabiegu. W przypadku dyscyplin szczególnie obciążających kolana warto jednak poświęcić nieco więcej czasu na wzmocnienie stawu. Część moich pacjentów z powodzeniem wróciła nawet do wymagających startów, takich jak górskie maratony. Osteotomię wykonujemy wtedy, gdy staw kolanowy nie jest jeszcze poważnie zniszczony. Celem zabiegu jest zmiana rozkładu obciążeń w kolanie, tak aby zmniejszyć ból i umożliwić pacjentowi powrót do aktywności” – podsumowuje ortopeda.

Historia Pana Roberta

„Tenis to moja miłość, narty to moja pasja”

Jestem po dwóch zabiegach endoprotezoplastyki stawu biodrowego. Zdecydowałem się na zabieg osteotomii, by móc wrócić do pełnej sprawności i robić dalej to, co sprawia mi największą radość – na co dzień jestem profesjonalnym trenerem tenisa. Oprócz tego jestem instruktorem narciarstwa i nie widziałem możliwości, aby z tego zrezygnować. Zdawałem sobie sprawę, że zabieg może się nie udać, ale stracenie jakiejkolwiek szansy na życie bez bólu czy brak uprawiania sportu do końca życia był dla mnie nie do przyjęcia. Kilka lat temu poddałem się zabiegowi wymiany dwóch bioder. W dzieciństwie miałem wadę wrodzoną – dysplazję bioder. To spowodowało, że musiałem przerwać sport wyczynowy. Nie mogłem z tym schorzeniem kontynuować kariery. Wtedy na swojej drodze spotkałem cudotwórcę – uśmiecha się pan Robert – doktor Dudek zaproponował plan leczenia. Teraz mogę zdradzić, że przyjaźnimy się – doktor trenuję ze mną grę w tenisa i widzimy się regularnie, nie tylko na korcie.

Wracając do tematu, po zabiegach endoprotezoplastyki bioder czułem się świetnie, mogłem robić więcej rzeczy niż przed zabiegiem i co najważniejsze znów wróciłem do gry w tenisa. Wszystkim polecałem ten zabieg, przekonywałem, że nie ma się czego bać. Mam wrażenie, że nadal w naszym społeczeństwie krążą mity – endoprotezoplastyka jest dla osób starszych, 70+. Natomiast dziś profilaktyka jest taka, że nawet osobom po 40. roku życia wczepiane są endoprotezy. Zmieniła się technologia i wytrzymałość materiałów. Po 12 godzinach po operacji mogłem już chodzić – było to dla mnie niewiarygodne. Wróciłem na kort – tam przezwali mnie terminator – wspomina z uśmiechem pacjentem.

Na zdjęciu Pan Robert Peszke

Na zdjęciu Pan Robert Peszke

Robert Peszke

Myślałem też, że na tym skończy się moje leczenie. Jednak 30 lat chorych bioder przyczyniło się do zwyrodnienia także stawów kolanowych – jesteśmy tak zbudowani, że wszystko jest ze sobą połączone. Przez swoje schorzenie i duże dolegliwości bólowe, musiałem chodzić tak, aby w jak największym stopniu ograniczyć ból – ludzie mówili, że bujam się i chodzę jak marynarz. Przyszedł czas na zabieg osteotomii. Co było najtrudniejsze? Brak aktywności. Okres rekonwalescencji jest dość długi, ale wynagradza wszystko. Moi podopieczni mnie wspierali. Jednak największym problemem, z jakim się borykałem było to, że miałem wrażenie, że to kolano nie jest moje – ono się przebudowywało.

Czy było warto i czy bym to powtórzył? Na pewno. Powrót do kochanego sportu i najważniejsze – brak bólu – powoduje, że życie staje się o wiele lepsze. W końcu nie odmawiam sobie tego, co lubię robić najbardziej. Zabieg dał mi drugie życie, optymizm i wiarę w siebie, że człowiek jest sprawny – niezależnie od wieku. Dla mojej tenisowej rodziny w całej Polsce jestem przykładem, że pomimo tylu operacji mogę grać na bardzo dobrym poziomie. Mam znajomych, których przekonywałem do zabiegu – teraz mi dziękują. Mówią, że byli głupi, że tyle zwlekali i żyli z bólem. Nie mogę też nie wspomnieć o mojej drugiej pasji – jazda na nartach. Teraz minimum dwa tygodnie w roku szusuje na stokach. Czy bez operacji byłby to możliwe? – nie sądzę. Minus? Wydłużona kontrola osobista na lotniskach, bo w każdej bramce się piszczy – dodaje Pan Robert.

Mam również ważną wskazówkę dla pacjentów – nie odkładajcie tego zabiegu na później. Naprawdę nie warto, bo z czasem uszkodzenia w stawie tylko się pogłębiają. Im dłużej funkcjonuje się z chorym kolanem czy biodrem, tym dłuższa i trudniejsza bywa późniejsza rekonwalescencja. Co więcej, po operacji często można wrócić do aktywności, które wcześniej uniemożliwiał ból.